W celu realizacji usług strona korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką Cookies. Warunki przechowywania i dostępu do plików cookies można określić w ustawieniach przeglądarki.
książki dla dzieci, księgarnia dla dzieci, księgarnia sopot, książki edukacyjne
Poznajcie Konstancję - nieco roztrzepana niewidoma dziewczynkę, która uwielbia słowa, dni tygodnia rozpoznaje po zapachu i marzy o tym, by ktoś wreszcie polał ja woda w lany poniedziałek. Wesoła rodzinka z wujkiem Ryśkiem na czele i ciekawość świata Konstancji sprawiaja, że każdy dzień przynosi jej zabawne i zaskakujace przygody... "Babcia Flora jest mama tatula, nie mamuliny, ale tatul mieszka teraz w Gdańsku, a ja, mama, babcia Flora, wujek Rysiek i ciocia Zosia - w Warszawie. Babcia Flora jest porzadna kobieta. Naprawdę, słyszałam, jak mówiła tak o niej ciocia Zosia, a ona jest nauczycielka, więc się na tym zna. Chociaż... ciocia uczy plastyki w podstawówce, dlatego tak do końca nie wiem, czy się zna na porzadnych kobietach. Ale babcia Flora musi być porzadna kobieta, bo zawsze mi daje cukierki i różne rzeczy. I mamuli daje na kino. Naprawdę. Mówi: "Masz tu parę groszy, przyda ci się", a kiedy mama jej odpowiada, że się nie przyda, bo wszystko mamy, wtedy babcia Flora mówi: "To będziesz miała na kino". I mama ma już chyba dużo tych pieniędzy, bo nigdy do kina nie chodzi. Czasem żałuję, że moje oczy sa zepsute, bo ja mogłabym iść do kina za mamulinę. W kinie musi być nieziemsko". Ksiażkę zainspirowała dziewczynka spotkana w pociagu jadacym z Warszawy do Gdańska, która w mojej głowie, a potem w moim opowiadaniu stała się Konstancja. Nie wiem, jak miała na imię, bo nie odważyłam się o to zapytać. Tak naprawdę to w ogóle się nie odezwałam podczas tej podróży, która odbywałyśmy wspólnie, a jednocześnie osobno. Dziewczynka była niedowidzaca. Słuchałam jej opowieści i historyjek. Mówiła intrygujacym i bogatym językiem, zupełnie jakby słowami wypełniała obrazy, których nie mogła zobaczyć w pełni. Zafascynowało mnie to. Tak się urodziła Konstancja. Bohaterka opowiadania pożyczyła sobie nawet od towarzyszki mojej podróży jedno powiedzonko. Nie powiem które. Zorientujecie się, jeśli przeczytacie "Tydzień Konstancji".